Kino dość średniej próby, jednak na krótkie, zimowe wieczory, może być. Film trwa całe 3 minuty i dwie sekundy, można go więc obejrzeć nawet, jeśli już wołają do stołu. Jest to bowiem trailer, fragment filmu, który w większej całości można obejrzeć na płatnej stronie (choć członkowstwo nie jest tam tam drogie).
Scena dzieje sie w kuchni – niewysoka, niezbyt ponętna dama w ciemnych włosach próbuje uwieść mężczyznę, który siedzi przy blacie. Jako, że film jest fragmentem, widzimy jak intryga rozwija się bardzo szybko i gwałtownie, naruszając wręcz zasade decorum. Ona próbuje go uwieść pod pretekstem nauki gry w baseball, on zaś trzyma ręce na jej piersiach. Precyzyjne cięcia montażysty mogą tu oznaczać niekompletność, niemożność poznania istoty rzeczywistości i sytuacji, która naprawdę się wydarzyła. To trochę w duchu Cortazara i Borgesa, dla których rzeczywistość jest jedynie cieniem na ścianie, albo, żeby nie sugerować Platońskich porównań, dziurą w murze.
Dama i młodzian oddają się rozkoszy – ona kosztuje smaku jego niezwykle długiego i pobudzającego wyobraźnię prącia, które usilnie stara się zmieścić w gardle. Potem nastepuje akt seksualny, który jest głównym wątkiem tego filmu – w uniesieniu młody mężczyzna wkłada swoje prącie wprost do pochwy kobiety, leżącej na stole. Jednak zawiódłby się ten, kto myśli, że w całym dziele mamy do czynienia z jednością czasu, miejsca i akcji. Następuje bowiem dramatyczny zwrot w postaci przeniesienia się do salonu, a raczej drugiej cześci kuchni, która nie jest oddzielona od reszty mieszkania (nawiasem mówiąc, bardzo gustowna, ciemna kolorystyka i dosyć ładne krzesła). Pani w dalszej kolejności odwraca role i sadowi się na górze, siadając na prąciu partnera, aż w końcu scena przenosi się na jedno z krzeseł, na którym zachwyceni kochankowie oddają się w ramiona Erosa. Co chwila z ust kobiety padają słowa, zachęcające mężczyznę do podwojenia wysiłków, które i tak są już nietęgie (“o, fuck!”, “fuck my pussy!”, “yeah, fuck me good!”).
Gdy kochanek uznaje, że już wystarczy, pospiesznie ucieka z krzesła, aby skończyć rzecz w iście klasycznym stylu – przeznaczyć swój materiał genetyczny na maseczkę błotną dla partnerki. Nie zdąża jednak, pojedyncze krople materiału spadają mu z prącia już podczas przemieszczania się, co nie zmienia jednak faktu, że kobieta jest z tego wyjątkowo zadowolona.
To wyjątkowo prosty, ale też pouczający film – nie warto dać się ponosić emocjom, w żadnym wypadku – praktykując regularnie tantrę, nasz kochanek wyzbyłby się niecierpliwości, co pozwoliłoby jego materiałowi genetycznemu dotrwać aż do wielkiego finiszu. Natura tego aktu była również nieco zbyt chaotyczna, uniesienie emocjonalne dało o sobie znać na tyle, że partnerzy zapomnieli o zabezpieczeniach. Być może kobieta stosuje środki antykoncepcyjne, jednak twórcy filmu milczą na ten temat.
Jak było naprawdę? Dowiemy się za 9 miesięcy.
| P | W | Ś | C | P | S | N |
|---|---|---|---|---|---|---|
| « maj | ||||||
| 1 | 2 | |||||
| 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |
| 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 |
| 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 |
| 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 |
Boski dymacz Powiedział/a:
on listopad 25, 2008 at 9:34 pm
Dostrzegam w tym filmie podobne wartości, sądzę jednak, że kobieta ta jest niezwykle urodziwa, zaś członek tego mężczyzny nie należy do najdłuższych. Jakby nie było, prawie się w niej mieścił. Mój jest większy. Dziękuję za polecenie mi tego fantastycznego kina, rozsmakowałem się.